Czarna madonna – Remigiusz Mróz

     ​Jak często czekacie na premiery książek ulubionych autorów? Ilu jest takich autorów, których książki MUSICIE przeczytać do kilku dni po premierze? Czy w związku z tym macie większe oczekiwania względem nich? Czy może przyjmujecie wszystko z uśmiechem na ustach?
Pomimo, że Remigiusz Mróz debiutował w 2013 roku, ja moją przygodę z jego twórczością rozpoczęłam w tamtym roku. Okazuje się, że seria z Joanną Chałką była wyborem najlepszym z możliwych. I nawet seria z Wiktorem Forstem jej nie przebiła, choć momentami jest tego bliska.

    Te wakacje zapowiadały coś innego. Coś, czego w dorobku Mroza jeszcze nie było – thriller religijny. Pierwszą zapowiedź usłyszałam podczas spotkania autorskiego w ramach II Festiwalu Książki w Opolu w czerwcu tego roku (swoją drogą niesamowite wydarzenie:)) i od tego czasu wyczekiwałam nowej powieści. Premiera książki nadeszła, minęła, a wraz z upływającym czasem pojawiało się coraz więcej recenzji, opinii i kolejnych wywiadów. Tym samym moje oczekiwania względem książki rosły i rosły. Akurat byłam w trakcie „Morfiny” Szczepana Twardocha, więc „Czarna madonna” musiała zaczekać.

     Teraz jestem już po lekturze i ciągle się zastanawiam co gorsze: test ma cierpliwość związany z oczekiwaniem czy zawód, który towarzyszy mi, gdy myślę o przeczytanej książce…

   Wszystkie zapowiedzi, pierwsze recenzje (i te przedpremierowe i te zaraz po premierze) zgodnie opisywały fenomenalne przeżycia podczas czytania. Pojawiały się również ostrzeżenia, aby nie czytać w nocy i w ciemności, że powieść momentami przeraża. Oczekiwania znów rosły, aż do momentu kiedy wzięłam w końcu książkę do ręki.

     „Czarna madonna” opowiada o byłym księdzu, Filipie, któremu przeznaczone jest stoczyć walkę ze złem. Pewnego dnia, okazuje się, że z radarów zniknął samolot z jego narzeczoną na pokładzie. Po pewnym czasie sygnały rzekomo nadawane przez samolot tworzą na mapie gwiazdę Dawida, a niebawem z radarów znika kolejna maszyna. Filip już wie, że oznacza to manifestację zła, że Szatan zaznacza swoją obecność. Co prawda dopóki katastrofa zaginionego samolotu nie zostanie potwierdzona, nie należy zakładać, że narzeczona zginęła. Jednak zaginięcie Anety nie bardzo przeszkadza byłemu księdzu w rozpoczęciu poszukiwania rozwiązania zagadki. W tym wszystkim towarzyszy mu Kinga, przyszła szwagierka.

     Mam wrażenie, że cała historia stanowi tylko blade tło dla opisów egzorcyzmów, przytaczanych fragmentów Biblii i garści historii papiestwa. Niby tytułowa Czarna madonna jest kluczem do rozwiązania zagadki, jednak autor nie poświęca jej zbyt wiele uwagi. Ten aspekt sprawia, że czas poświęcony „Czarnej madonnie” nie uważam za kompletnie stracony. Czytając posłowie i wywiady udzielane przez autora odniosłam wrażenie, że ta książka to rodzaj eksperymentu. Fakt, Remigiusz Mróz próbuje różnych gatunków, ale czy powinien zagłębiać się w thrillerach religijnych? Nie jestem przekonana. Sam mówi, że po tym jak usiadł do „nowej Chyłki” czuł się jak w domu. Ja uwielbiam dom i choć wycieczki w nieznanych kierunkach są ekscytujące, to zacisze domu zwycięża nawet najbardziej egzotyczne kierunki. Oby Remigiusz Mróz niezbyt często wybierał kierunek mrocznych, religijnych historii;)

Tymczasem… idę czytać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s