Żerca – Katarzyna Berenika Miszczuk

     Są takie serie książek, które wciągają, które czyta się z wypiekami na twarzy, ale są też takie, z których rezygnujemy w połowie.
„Kwiat paproci” to seria zdecydowanie należąca do wciągających, a poleciła mi ją koleżanka z pracy. O pierwszym tomie pt. „Szeptucha” pisałam tutaj. Za mną już trzecia część przygód Gosi Brzóski.
Wraz z pierwszymi stronami książki we wsi Bieliny pojawia się nowy żerca. Witek jest całkowitym przeciwieństwem swojego poprzednika, starego Mszczuja, który zginął podczas Nocy kupały. Tajemniczy przybysz sprawia wrażenie prostego młodzieńca, który wybrał drogę swojego życia i poświęca się służeniu bogom oraz ludziom. Gosia i Jaga starają się, aby Witek zadomowił się w Bielinach. No dobra, Jaga stara się jak może, przy okazji próbując swatać go z Gosią. Po tajemniczym zniknięciu Mieszka to zrozumiałe. Niestety Gosia nie podziela zdania Baby Jagi, jednak coś ją ciągnie w kierunku Witka. A co jeśli wróci Mieszko?
Pewnego dnia Jarogniewa wyjeżdża na pielgrzymkę i wszystkie obowiązki przejmuje Gosia. Idzie jej dobrze, ale nie byłaby sobą, gdyby nie ściągała na siebie kolejnych kłopotów. Kolejne spotkania z bogami i ich sługami, wielka miłość i codzienne życie mieszkańców podkieleckiej wsi to ponownie perypetie głównej bohaterki. I choć w trzecim tomie zbyt wiele się nie dzieje, to mam wrażenie, że jest wprowadzeniem do czwartej, ostatniej części serii, o której autorka wspomina tutaj.

     Czytając „Żercę” pozytywnym zaskoczeniem jest metamorfoza jaką powoli przechodzi bohaterka. Gosia na stażu u szeptuchy Jarogniewy przebywa już ponad pół roku i można zauważyć, że wiele się już nauczyła. Nie tylko jeśli chodzi o postępy związane z samą pracą. Mam wrażenie, że autorka postanowiła aby Gosia nie była dłużej nieżyciową, wiecznie roztrzepaną i głupiutką dziewczyną ze stolicy. Podoba mi się również zmiana nastawienia do pracy szeptuchy i rozważanie pracy w tym „zawodzie”. Moc jaką posiada Gosia jest jak do tej pory bardzo tajemnicza i zbyt wiele nie wiemy o widzącej, ale coś czuję, że szeptucha z takimi umiejętnościami byłaby znakomitym oparciem dla okolicznych mieszkańców. A może nie tylko dla nich.

   Zastanawia mnie jeszcze tytuł. Tytułowy żerca, Witek nie jest pierwszoplanową postacią tej książki, a na dodatek bardzo przewidywalnym bohaterem. Niestety jego rola nie była dla mnie zaskoczeniem, ale nie wiem czy to zasługa czytanych namiętnie kryminałów czy źle napisanego wątku. Co prawda Gosię dręczą koszmary (te pokazujące przeszłość ale i przyszłość), niby istnieje faktyczne zagrożenie dla topielców, rusałek i innych postaci, które nie mają prawa istnieć.. ale to nie był wątek, który wysunął się na pierwszy plan.

    Nadzieję na ciekawy, następny tom daje zakończenie. Pełne grozy, niepewności i zaskoczenia. Szczerze polecam!

A tymczasem… idę czytać. Tym razem czeski humor:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s