Exodus – Łukasz Orbitowski

Zima w tym roku jest melancholijna. Nie tylko ze względu na bure ulice, pochmurne niebo i zgniłą trawę. Ciągnie się za mną jesienna melancholia. Śniegu, który to wszystko przykrywa, obecnie próżno szukać. Takie też książki wpadają mi w ręce – raczej smutne. Poprzednio „Purezento” Joanny Bator, a teraz „Exodus”.

„Exodus” to opowieść o ucieczce. Jana poznajemy w kolejce w banku, kiedy likwiduje konto i wsiada do pierwszego lepszego pociągu, okazuje się, że do Berlina. Przed czym ucieka? Nie mówi. Berlin wita go hostelem, ale wkrótce trzeba uciekać. Tajemnicza dziewczyna pomaga, więc Jan znajduje kąt w bezpiecznym domu, ale znów trzeba uciekać. Ksiądz Robert nie zostawi człowieka w potrzebie. Na Bałkanach wydaje się, że Jan znajduje to czego szuka, jest potrzebny. Trzeba uciekać… Ale przed czym?

Jan dużo opowiada, wspomina, ale niczego nie wyjaśnia. Snuje trzy opowieści. Pierwsza to ta teraz, to ucieczka. Ta druga, z tamtego życia jest szczegółowa, szczera. Trzecia jest skąpa i tajemnicza, ale najważniejsza. Wątki się mieszają, nic się nie uzupełnia, nic się nie wyjaśnia. Ale do czasu.

Zastanawiam się czego szuka Jan? Zemsty? Prawdy? Siebie? Dlaczego ucieka? Czuje się winny, czy to reakcja na stres? Podczas podróży, w której towarzyszymy Janowi w głowie kłębi się wiele pytań, a po ostatnim zdaniu jest ich jeszcze więcej.

Łukasz Orbitowski w swojej najnowszej książce poruszył temat trudny, ale bohatera stworzył specyficznego. Ładne słowo na określenie „wkurzającego”… Były momenty, kiedy chciałam powiedzieć „Weź się w garść, jesteś dorosły!”, ale Jan i tak w swoim bezsensie istnienia był dalej Janem. Znając zakończenie zastanawiam się czy opowieść była dobra czy zła. Tylko, że to chyba błędne kategorie. Na początku irytacja wynikająca z postępowania Jana dyskredytowała moje zdanie o książce wogóle. Z biegiem dni i okolicznościami, które miały miejsce w moim bliskim otoczeniu zmieniłam zdanie. Nie uznam „Exodusa” za książkę wybitną, ale nie taką też miała być. Niezła. I tu postawię kropkę.

O wspomnianym „Purezento” przeczytacie tutaj.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z portalem CzytamPierwszy.pl

Tymczasem… idę szukać czegoś dobrego do czytania.

Jedna myśl w temacie “Exodus – Łukasz Orbitowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s